Czarne niebo nad Wrocławiem

W zimie trzeba grzać

Chociaż większość mieszkańców Wrocławia korzysta z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą mieszkanie w dużym ośrodku miejskim, a jest nim niewątpliwie centralne ogrzewanie zorganizowane przez różnego rodzaju spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe, to nadal znaczna część ludzi żyjących w stolicy Dolnego Śląska musi się w okresie zimowym dogrzewać na własną rękę. Spośród tych ostatnich część postawiła na różnego rodzaju piece olejowe czy gazowe. Ale nie wszystkich stać na te bardziej ekologiczne i bez wątpienia wygodniejsze, a przez to droższe rozwiązania. Spora część wrocławian nadal ogrzewa swoje mieszkania (przeważnie są to lokale w starych kamienicach gdzie nadal funkcjonują poniemieckie piece kaflowe) albo domki jednorodzinne przy użyciu tradycyjnych pieców węglowych. Nazwa sugerowałaby, że paliwem w nich spalanym jest przede wszystkim węgiel i rzeczywiście tak jest. Ciemne i ponure zimowe noce wymagają użycia tego kopalnego źródła energii, aby efektywnie ogrzać dom. Nie jest to jednak jedyna substancja, która ulegnie spaleniu w wyniku czego wytworzy się ciepło przeznaczone następnie na ogrzanie zmarzniętych wrocławian. W tego typu piecach palić można praktycznie wszystkim, co ulega spaleniu. Pół biedy, jeśli jest to drewno z lasu. Ono, choć mniej kaloryczne i wydajne, nie szkodzi w żaden sposób środowisku.  Na dodatek jest znacznie tańsze od czarnego złota, więc wielu użytkowników pieców węglowych chętnie sięga po ten rodzaj opału. Gorzej, że wielu pali w swoich piecach, czym popadnie. Od sklejek drewno podobnych, przez różnego rodzaju plastiki, po gumo podobne i gumowe odpady.

Śmierdząca sprawa

Tego typu śmieci, które trafiają do komór spalania palą się niekiedy lepiej od dopuszczalnych paliw. Wyprodukowane ze sztucznych i łatwopalnych surowców prędko zajmują się ogniem. Produkują też wiele ciepła, a co najważniejsze – są bardzo tanie. Tak czy siak trzeba byłoby je zutylizować, a palone nie tylko pozwalają zaoszczędzić na wywózce śmieci, lecz również na zakupie węgla czy drewna. Mimo, że rozumiemy chęć zaoszczędzenia grosza, to trzeba sobie uświadomić wszystkie negatywne skutki takiego postępowania. Niech przestrogą będzie informacja, że w zeszłym roku przez łączną ilość 73 dni przekroczone było we Wrocławiu dopuszczalne dobowe stężenie pyłów MO 10. A to one odpowiadają za powstawanie popularnego „smogu”. We Wrocławiu sytuacja nie jest jeszcze tak dramatyczna jak w Krakowie czy innych wielkich miastach Europy i świata, ale z roku na rok sytuacja się pogarsza. Naukowcy potwierdzają, że najbardziej do powstawania zanieczyszczeń nie przykładają się oskarżani o to do tej pory kierowcy czy fabryki, ale właśnie nieodpowiedzialni właściciele pieców, palący w nich czym popadnie.

Niezapowiedziana wizyta

Do tego typu zachowań może również zniechęcić informacja o uprawnieniach, jakie w tym względzie posiada straż miejska. Mianowicie niektórzy strażnicy upoważnieni są do niezapowiedzianej kontroli na terenie naszej prywatnej posesji. Mogą zażądać okazania pieca i zgromadzonych wokół niego paliw, a w przypadku złapania na gorącym uczynku delikwenta palącego w piecu niedozwoloną substancją są władni nałożyć mandat w wysokości do 500 zł. Sprawa może również trafić do sądu, a tam kary sięgają nawet 5000 zł. Czy gra jest warta świeczki? Chyba nie. I nie powinny nas przekonywać surowe kary finansowe, ale świadomość, że takim zanieczyszczonym powietrzem oddychamy również my, nasze dzieci, wszyscy nasi bliscy. Im chyba nie chcielibyśmy truć? Jako Vanilla Hostel Wrocław, który mieści się w starej kamienicy popieramy walkę o czyste niebo nad Wrocławiem. Dlatego w naszym obiekcie odeszliśmy od palenia węglem na rzecz ekologicznego gazu. Koszty są większe, ale goście w naszym obiekcie mogą oddychać pełną piersią :)

Comments

comments

LEAVE A REPLY

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *