Bankowy park kulturowy

Pierwsze efekty

Pisaliśmy jakiś czas temu o powstaniu tzw. parku kulturowego. Obejmuje on obszar ścisłego centrum Wrocławia i przyległości. Jednym z jego elementów jest zakaz wywieszania wielkoformatowych reklam oraz tzw. wyklejanek, czyli zaklejania reklamami dużych okien położonych na parterze witryn. Wielu było z takiego rozwiązania niezadowolonych, ale dura lex sed lex. Pierwsze do nowych przepisów dostosowały się banki, a konkretnie ich placówki mieszczące się na terenach włączonych w nowopowstały park kulturowy. Jak wszystkiego rodzaju przedsiębiorstwo również i banki są nastawione na handel. A wiadomo, że najlepszą dźwignią handlu jest dobra reklama. Nic więc dziwnego, że bankowcy nie spoglądali radośnie w stronę nowych regulacji. Mimo to siedli do negocjacji z urzędnikami miejskimi i jako pierwsi osiągnęli porozumienie. Przez wakacje większość instytucji finansowych posiadających swoje filie w obrębie starego miasta konsekwentnie pozbywało się wyklejanek ze swoich witryn. A nie było ich mało. W rejonie parku kulturowego placówki posiada aż dziewiętnaście banków.

Park kulturowy wolny od reklam

Niektóre wykazały się ekspresowym tempem, inne nieco zwlekały. Wszystkie jednak zmieściły się w okresie dwóch wakacyjnych miesięcy. Nowy rok szkolny i akademicki jest również nowym rokiem dla parku kulturowego, który wreszcie zaczyna funkcjonować nie tylko formalnie, ale również praktycznie. Oczywiście dostosowanie się banków do nowych przepisów, to dopiero wierzchołek góry lodowej. Każdy, kto wejdzie w obręb parku kulturowego zobaczy, że jest w nim mnóstwo sklepów mających w nosie prawo i reklamujących się w najlepsze krzykliwymi witrynami, oklejającymi każdy wolny skrawek dostępnej przestrzeni. Większość z nas nawykła do podobnego pejzażu tak bardzo, że nie robi on już na nikim wrażenia. Wszechobecne reklamy stały się częścią naszej codzienności. Mamy z nimi do czynienia, gdy siadamy wieczorem przed telewizorem do jakiegoś ciekawego filmu, w drodze do pracy słuchając radia radia, spacerując natykamy się raz po raz na wyrastające przed nami reklamowe szyldy, udając się do przybytków muz gdzie, wydawałoby się, powinniśmy mieć od nich spokój, a jednak na odwrotach naszych programów czy broszur pełno jest gorliwych reklamodawców. Można by skonstatować, że taka już kolej rzeczy. Że próby naprawy tej sytuacji, to walka z wiatrakami. Że zbyt duże pieniądze są inwestowane w reklamy, aby można było coś w tej sytuacji zdziałać. I pewnie w wielu przypadkach taka konstatacja okaże się prawdziwa, ale jak widać – nie zawsze. W przypadku wrocławskich oddziałów banków nowe prawo zadziałało. Zamiast nachalnych reklam w oknach wabią klientów jedynie dyskretne szyldy nad wejściami. Schludne to. Może przekona jakiegoś estetę do założenia konta akurat w tym banku? Zakazane są nie tylko wyklejanki, ale również neony, wyświetlacze, ekrany, telewizory i inne przyrządy wyświetlające obrazy.

Wyjątki

Oczywiście od każdej reguły są wyjątki. I podobnie jest w tym przypadku. Niektóre witryny można zaklejać – ale tylko na krótki czas i o ile służy to celom kulturalnym. Dopuszczalne jest też informowanie w tej formie o godzinach otwarcia lokalu, możliwości płacenia kartą, informacja o podatku VAT i tym podobne. Można też zaaranżować swoje okno w małą, witrażową galerię sztuki. O ile nie przesłoni więcej niż 20% okna. Może i my w Vanilla Hostel pokusimy się o taką instalację? Kto wie ;)

Comments

comments

LEAVE A REPLY

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *